Z czego to wynika - nie wiem. Ale i ratownicy, i pielęgniarki, i lekarze potwierdzą - prawo serii istnieje.
Pięciu chłopców 4-6 rok życia, każdy z urazem prawego przedramienia; żaden nie połamany, wszyscy na 3 szwy.
Pierwszy - spadł z huśtawki. W sumie - typowo dziecięce :)
Drugi - biegał i się przewrócił. Też "normalne".
Trzeci - na rolkach jeździł, patykiem po ogrodzeniu ciągnął, i tak jakoś, sam nie wie jak, ręka razem z patykiem mu się "odwinęła".
Czwarty... czwarty miał ranę szarpaną. Po pogryzieniu.
- Proszę powiedzieć, co się stało?
- Dzik go ugryzł.
Dzień, środek lata... Dziki chyba zwykle zimą atakują?
- A skąd dzik?
- My w X. na kempingu, na wakacjach jesteśmy...
Pani zamilkła, ale widząc znaki zapytania w naszych oczach, powiedziała cichutko:
- No i tam dziki były, i syn karmił...
Myśmy osłupieli, a "poszkodowany" z pretensją w głosie:
- Wszyscy karmili, a tylko mnie ugryzł!
Telefon do zakaźników - trzeba młodego na wściekliznę zaszczepić; czekając na informację, gdzie zawieźć, przyjmujemy następnego pacjenta.
Piąty - też rana szarpana; też z miejscowości X.
- Proszę powiedzieć, o się stało?
- Ugryzł mnie!
- Dzik??
Chłopiec ze zdziwieniem:
- No skąd, pies...
Pies był szczepiony, więc jego "ofiara" wróciła do domu; dzika nikt nie legitymował, więc skończyło się na szczepieniu chłopca - i urazie do dziczyzny całej rodziny.
W sumie dobrze, że prawo serii nie obejmuje przyczyn - bo nudno by było...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chirurgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chirurgia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 lutego 2012
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Zawsze są jeszcze tipsy
Z cyklu "Ludzie zapadający w pamięć" ;)
Dziewczyna w wieku 14 lat, czyli takim, w którym mocno się zwraca uwagę na wygląd. Trafiła na SOR w towarzystwie niezwykle przejętego Taty. Powód - w zatłoczonym tramwaju chwyciła, zamiast za uchwyt, za rurkę od drzwi; gdy te się zamykały, zaczęły przytrzaskiwać jej palce, a ona, spanikowana, wyciągnęła je "na chama". Efekt - brudna i poszarpana skóra na palcu wskazującym i środkowym prawej dłoni + uszkodzona macierz paznokcia środkowego palca.
Miałam jej palce oczyścić (bo smar z zawiasów), żeby chirurg mógł decydować o ew. zdjęciu paznokcia. Tata, cały przejęty:
-Ojej, Kochanie, nie martw się, to wcale nie będzie widoczne, zobaczysz.
Ona, patrząc w sufit:
- Nie szkodzi.
- Zobaczysz, pani Ci tak ładnie to oczyści, że tylko małe zniekształcenie będzie.
Ja w ramach pocieszania:
- Kosmetyczka to wyprowadzi, no a zawsze można jakiegoś tipsa dyskretnego założyć.
Ona przestała patrzeć na sufit, uśmiechnęła się:
- Wiecie, naprawdę nie szkodzi. Przecież ja mogłam palec stracić!
Mogła. Ale większość znanych mi nastolatek przejmowałaby się raczej brzydkim paznokciem.
Dziewczyna w wieku 14 lat, czyli takim, w którym mocno się zwraca uwagę na wygląd. Trafiła na SOR w towarzystwie niezwykle przejętego Taty. Powód - w zatłoczonym tramwaju chwyciła, zamiast za uchwyt, za rurkę od drzwi; gdy te się zamykały, zaczęły przytrzaskiwać jej palce, a ona, spanikowana, wyciągnęła je "na chama". Efekt - brudna i poszarpana skóra na palcu wskazującym i środkowym prawej dłoni + uszkodzona macierz paznokcia środkowego palca.
Miałam jej palce oczyścić (bo smar z zawiasów), żeby chirurg mógł decydować o ew. zdjęciu paznokcia. Tata, cały przejęty:
-Ojej, Kochanie, nie martw się, to wcale nie będzie widoczne, zobaczysz.
Ona, patrząc w sufit:
- Nie szkodzi.
- Zobaczysz, pani Ci tak ładnie to oczyści, że tylko małe zniekształcenie będzie.
Ja w ramach pocieszania:
- Kosmetyczka to wyprowadzi, no a zawsze można jakiegoś tipsa dyskretnego założyć.
Ona przestała patrzeć na sufit, uśmiechnęła się:
- Wiecie, naprawdę nie szkodzi. Przecież ja mogłam palec stracić!
Mogła. Ale większość znanych mi nastolatek przejmowałaby się raczej brzydkim paznokciem.
piątek, 5 sierpnia 2011
Bo lekarz ma MISJĘ
Zbieramy wywiad od Pana po usunięciu guza płuca - tytoniozależnego. Pan przyznaje się do palenia przez ponad 40 lat swojego życia 1,5 paczki papierosów dziennie. Daje to 60 paczkolat (1 paczka na dzień przez x lat) w wieku 56 lat. Pytamy o objawy i jak wykryto chorobę, itd. I tu Pan wybucha świętym oburzeniem, że musiał całe 2 miesiące poczekać od wykrycia guza do operacji... bo musiał się zaszczepić na WZW typu B. A między jedną a drugą dawką się mała kolejka do zabiegu zrobiła. I jak my, LEKARZE, mogliśmy do tego dopuścić?? Przecież powinniśmy go zaszczepić WCZEŚNIEJ!! Tłumaczymy, że szczepione są dzieci, no a na dorosłych nie ma pieniędzy:
- Wie Pan, ta zwłoka nie wpłynęła na Pana szanse wyleczenia, za to jest Pan bezpieczny od żółtaczki...
- Wy mnie powinniście wcześniej zaszczepić!
- Można się szczepić prywatnie, albo za darmo w ciągu Żółtego Tygodnia.
- Prywatnie?? I płacić?? O nie, ja podatki płacę!! [my, zasadniczo, też] I co, może mam na jakiś głupi tydzień czekać, co? A ja bym może chciał na urlop pojechać! To jest Wasz obowiązek, żeby ludzi szczepić!
[ratunku, gdzie jest asystent? Pan nas za rękawy szarpie]
- No ale Ministerstwo nie daje funduszy na szczepienie dorosłych, to nie nasza wina...
- To za pensję szczepcie!
- Ale my też musimy jeść, rodziny mamy.
- Wy misję macie, to szczepcie! To Wy musicie zadbać, żeby wszyscy byli zaszczepieni, to Wasza odpowiedzialność!
- I co, po ulicy mamy ze strzykawką latać i kłuć jak leci??
- No, więc jednak rozumiecie!
- Tylko, kurczę, skąd wiedzieć, kto szczepiony a kto nie? Może na czole tatuować? Wolałby Pan znaczek strzykawki, czy datę szczepienia?
- Yyy? Wy żartujecie, prawda?
- No tak, ale to Pan zaczął.
- Wie Pan, ta zwłoka nie wpłynęła na Pana szanse wyleczenia, za to jest Pan bezpieczny od żółtaczki...
- Wy mnie powinniście wcześniej zaszczepić!
- Można się szczepić prywatnie, albo za darmo w ciągu Żółtego Tygodnia.
- Prywatnie?? I płacić?? O nie, ja podatki płacę!! [my, zasadniczo, też] I co, może mam na jakiś głupi tydzień czekać, co? A ja bym może chciał na urlop pojechać! To jest Wasz obowiązek, żeby ludzi szczepić!
[ratunku, gdzie jest asystent? Pan nas za rękawy szarpie]
- No ale Ministerstwo nie daje funduszy na szczepienie dorosłych, to nie nasza wina...
- To za pensję szczepcie!
- Ale my też musimy jeść, rodziny mamy.
- Wy misję macie, to szczepcie! To Wy musicie zadbać, żeby wszyscy byli zaszczepieni, to Wasza odpowiedzialność!
- I co, po ulicy mamy ze strzykawką latać i kłuć jak leci??
- No, więc jednak rozumiecie!
- Tylko, kurczę, skąd wiedzieć, kto szczepiony a kto nie? Może na czole tatuować? Wolałby Pan znaczek strzykawki, czy datę szczepienia?
- Yyy? Wy żartujecie, prawda?
- No tak, ale to Pan zaczął.
Etykiety:
chirurgia,
studia,
torakochirurgia,
VI rok